środa, 25 lutego 2015

Krótka informacja

2 komentarze:
Hej wam wszystkim.
Wiem, że już blisko miesiąca nie ma nowego rozdziału za co was bardzo przepraszam, ale zwyczajnie nie mam na tłumaczenie czasu. Mam obecnie baaaardzo dużo nauki, do tego piszę jeszcze na stronie internetowej o Selenie, co też zabiera mi sporo czasu. Jestem w drugiej klasie technikum, więc sami musicie zrozumieć z czym to się wiążę. 

Nie wiem też kiedy mam zamiar dodać nowy rozdział, w sumie zaczęty jest, ale to zaledwie kilka zdań. Jeśli ktoś byłby chętny mi pomóc to strasznie byłabym tej osobie wdzięczna. Jeśli nikogo takiego nie znajdę, to przykro mi, ale nie wiem kiedy pojawi się kolejny rozdział. 

Więc tak jak napisałam, jeśli jest tutaj ktoś, kto chce mi pomóc z tłumaczeniem chociażby tego jednego rozdziału - byłabym wdzięczna. Złapiecie mnie na moim asku @favsgomez lub na @sgpolandteam. Można też napisać na 10701685. Raz jeszcze przepraszam.

niedziela, 8 lutego 2015

Eleven

21 komentarzy:
Justin Bieber

Tyłek Lexie kołysał się, gdy prowadziła mnie do piwnicy.

Czułem jak mój puls przyspieszał. Szkoda, że musieliśmy być cicho. Po jej małym show na zewnątrz, miałem ochotę ją związać i dać jej klapsa.

Chad był w głównym pomieszczeniu w piwnicy, przed komputerem. Były tu też dwa inne komputery, konsole do gier, jakieś kontrolery, dwa stare telewizory oraz cała masa przewodów. Nie wspomnę już o pustych puszkach czy torbach po czipsach.

Jakże przygnębiające.

Chad uderzał palcami o klawiaturę i pochylał się w kierunku ekranu, krzycząc coś w słuchawkach, które ostatnio miała na sobie Lexie. Nie spojrzał nawet na nas, gdy ona prowadziła nas do swojego pokoju.

- Jest tam parę widoczków - powiedziałem, kiedy zamknęła i zakluczyła swoje drzwi.

Chciałem się rozejrzeć, ale nie mogłem oderwać wzroku od Lexie. Miała na sobie bikini, które ledwo zakrywało jej piersi, a do tego krótkie, dżinsowe spodenki. Przyciągnąłem ją do siebie. Lexie zarzuciła na mnie swoje ramiona, po czym zaczęła całować moją szyją.

- Lexie, nigdy mi nie zaprzeczaj - wyszeptałem. Moje dłonie krążyły po jej ciele, szczypiąc ją czasami. - Nigdy nie zaprzeczaj, masz piękne ciało.

- Nie - obiecała.

- Widzę cię w tym - powoli zacząłem rozwiązywać jej bikini. Widok ten przyprawił mnie prawie o atak serca. Bikini z niej spadło. Rozpiąłem jej szorty, które opadło na dół.

- Pragnę twojej uwagi - Lexie szepnęła.

Uklęknąłem przed nią na kolana, po czym zacząłem ugryzłem jej kobiecość poprzez fioletowy materiał stringów. Ścisnąłem jej tyłek, w wyniku czego zakryła swoje usta obiema dłońmi.

- Masz ją - powiedziałem.

Wstałem i zacząłem rozglądać się po pokoju. Wyglądał tak samo jak podczas naszej rozmowy video. Cholera, te pomieszczenie było małe. Mniejsza o łóżko, które było królewskich rozmiarów. Obok leżały stosy pudełek Lexie. Było tu jedne wysokie, a zarazem wąskie okno.

Nad nami wisiała papierosa lampa. Ten widok ścisnął moje serce.

Dlaczego nie pozwoliła mi, abym kupił jej nowe rzeczy? Mógłbym kupić jej mieszkanie, w którym odwiedzałbym ją, zabawiając się przy tym samym. Mogę dać jej każde ubranie, które będzie chciała, każdą książkę, każdy mebel.

Zamknąłem oczy i wolną dłonią przejechałem po moich włosach. To wszystko byłoby w porządku, gdybym był singlem. Zamiast tego, wszystko było źle.

- Justin?

Odwróciłem się, wyrywając z mojego krótkiego snu. Ryzyko i niesprawiedliwość było warte. Lexie stanęła przede mną w niczym innym, niż swoich stringach. Na jej ciężkich piersiach widoczne były już twarde sutki. Usiadłem na brzegu łóżka i uśmiechnąłem się do niej.

- Chcesz dla mnie zatańczyć? Pragnęłaś mojej uwagi? Pokaż mi znowu te ruchy, Lexie.

Mój kutas był już prawie twardy. Odwróciła się moją stronę na moją propozycję.

- Teraz? - spytała.

- Mm, teraz - wyciągnąłem się na łóżku, opierając głowę na poduszce. Rozsunąłem swoje spodnie, wkładając rękę do moich bokserek.
- To, co zrobiłaś na zewnątrz. Chciałaś, abym na ciebie patrzył. Chciałaś uzyskać moje spojrzenie. Teraz je masz.

Mogłem zobaczyć jak Lexie walczy ze sobą, czy faktycznie ma zatańczyć. Wiedziałem, że z drugiej strony sobie gratuluje. Dziewczyna była cholernie seksowna. Przyjęła przyjemność połączoną z bólem.

Lexie przeniosła się na środek pokoju i odwróciła się do mnie. Trzymała swoje kolana i wypinała swój tyłek. Mój kutas zaczął poruszać się w mojej dłoni. Nic, jedynie jej stringi, które przykrywały jej cipkę.

- Sprawiasz, że jestem gotowy - wyszeptałem, uważając, aby być cicho.

Lexie zaczęła tańczyć, a jej policzki zarumieniły się. Pochyliła się tak nisko, że mogłem zauważyć, jak jej piersi zwisają. Wysunąłem swoje fiutka nad moje spodnie.

- Mm, Lexie...

Zerknęła na mnie, a jej usta były w półotwarte. Uśmiechnęła się. Kochałem to, jakie wrażenie wywoływał na niej mój kutas.

- Rumienisz się - poinformowałem ją. - Nie przestawaj.

Lexie zagryzła wargę i odwróciła wzrok. Ciągle trzęsła przede mną swoim tyłkiem, aj a w dalszym ciągu masowałem swojego fiuta, prawie szalejąc z ochoty dotknięcia jej.

- Pozbądź się swoich stringów.

Posłusznie zrobiła  to o co prosiłem i kontynuowała swój taniec. Teraz mogę obserwować jej cipkę pomiędzy jej udami. Wyciągnąłem telefon i nagrałem krótki film.

Filmy, zdjęcia, szkice, czy to wszystko dzieje się w ciągu jednego dnia? Kurwa, musiałem przestać martwić się o te gówno, przynajmniej na razie.

Pieprz teraz, martw się potem.

Zsunąłem się z łóżka i podszedłem do Lexie. Przysunąłem jej rozgrzane ciało do ściany.

- Chcesz tego? - mój kutas dotknął jej tyłka, przez co zaczęła sapać. Taniec zdecydowanie ją rozgrzał.

- Tak - szepnęła.

- Najpierw do twojego tyłeczka wejdzie mój palec. Gdzie twoja wazelina?

Wskazała na pudełko. Na wierzchu znalazłem jakąś wazelinę na bazie wody. Wycisnąłem trochę na rękę, po czym obsmarowałem tym palec. Nie czekając, włożyłem swojego palca do jej tyłka. Obserwowałem wyraz jej twarzy. Nie planowałem wkładać w nią penisa. Cholera, ja nawet nie planowałem wkładać tam swojego palca. Lexie doprowadzała mnie do szału.

Przycisnęła swoje dłonie do ściany. Uśmiechnąłem się.

- Nerwowa? - mruknąłem. - To twoja wina, Lexie. Po prostu musiałaś tam tańczyć i powodować, że patrzyłem na twój tyłek. Teraz muszę się z nim zabawić. Czy inni twoi chłopacy bawili się z twoim tyłkiem?

- Nie - szepnęła.

- Dobrze. Jest mój. Masz ładny, okrągły tyłek. Czy czujesz jakieś skurcze w odbycie? Próbuje wepchnąć tam swojego palca.

Lexie zaczęła się szarpać, próbując się uwolnić.

- Niewygodne, prawda?

- N-ni... Justin.

- Jesteś dobrą dziewczynką - wyszeptałem. - Zrelaksuj swój tyłeczek. Albo nie. Pozostać nerwowa. Tak czy inaczej, zrobię to.

Mój palec wszedł w nią, na co Lexie krzyknęła. Docisnąłem swoją dłoń do jej ust. Z drugiego pokoju usłyszałem jak Chad coś krzyczy.

Ciało Lexie zacisnęło się na mojej kostce. Jasna cholera, była ciasna.

- Wszystko w porządku, kochanie - mówiłem do jej ucha. Jej nozdrza i ciemne oczy spojrzały na mnie. - Wiem, wiem, że chcesz mojego palca w swoim tyłku, ale nie mogę. To była tylko połowa, Lexie. Podoba ci się to? Wiem, że chcesz jęczeć i błagać o mojego fiuta, ale wydaje mi się, że problem w tym, że nie umiesz być cicho - uśmiechnąłem się. - Muszę zasłaniać twoje usta. Czujesz to, jak twój tyłek próbuje przyzwyczaić się do mojego palca?

Zacząłem poruszać swoim palcem. Mięśnie Lexie zaczynał się rozluźniać. Chrząknęła w moją dłoń.

- Całkiem nieźle, kochanie. Podoba mi się ten hałas. Lubię te żenujące odgłosy. Jęczysz jak kotek, gdy pieprzę cię mocno i błagasz niczym pies. To może być moja ulubiona część, chociaż... chrząkasz jak świnia. Czy to oznacza, że ci się podoba?

Pchnąłem mój palec o jeden centymetr do przodu, na co Lexie zadrżała.

- Gdzie mój hałas? Dalej skarbie, zacznij chrząkać. Jeśli nie zrobisz tego dla mnie dobrze, nie będę cię pieprzył.

Starałem się mówić cicho.

Pchnąłem swój palec jeszcze bardziej, przez co Lexie wydała kolejny, niski pisk na mojej dłoni. Kurwa, miałem ją tu, gdzie chciałem ją mieć. Zacząłem pchać moim palcem w jej tyłek mocno i szybko. Lexie opierała się o ścianę, prychając lub pomrukując od czasu do czasu. Doprowadzała mnie do szaleństwa.

- Dobrze, Lexie. Boże, naprawdę dobrze - mój fiut napierał na jej ciało. - Kiedy przestaniesz parskać i sapać, dam twojemu tyłkowi klapsa.

Lexie wydała niski, upokarzający dźwięk.

Przestałem poruszać swoimi palcami, a ona napięła się.

- Więcej? - zaśmiałem się. - Teraz twoja kolej, kochanie. Musisz mi pokazać jak bardzo to lubisz. Ujeżdżaj mój palec. Mam zamiar odkryć twoje usta. Myślisz, że dasz radę być cicho?

Skinęła gorączkowo.

- W porządku. Bądź cicho i ujeżdżaj mojego palca. Upewnij się, że twoje piersi będą ocierać się o ścianę. Sprawiasz, że czuję się tak idealnie.

Zdjąłem dłoń z jej ust, na co wzięła staranny wdech. Jej oczy były zamknięte. Zaczęła ujeżdżać mój palec swoim tyłkiem.

- Nnn - niskie drżenie wydobyło się z jej gardła.

- Och, kochanie - tchnąłem. Nie mogłem chwycić swojego fiuta i wsadzić go do jej tyłka, byłem zmuszony zabawiać się moim palcem. Chciałbym dojść. Jej tyłek był zbyt seksowny.

Boże, chciałem być w jej środku. To było dla mnie piekłem, a zarazem niebem.

- Dobra dziewczynka, dobra dziewczynka. Szkoda, że te drzwi są zamknięte, co? Wiem, że chcesz, aby ktoś tu przyszedł i patrzył jak mój palec zabawia się z twoim tyłkiem.

- Och - jęknęła.

Poruszyłem swoją drugą rękę w kierunku jej cipki, po czym wsunąłem w nią trzy palce.

Stłumiła donośny jęk.

- Shh... shhh. Trzymaj się. Teraz jesteś cała pełna, prawda?

- Tak... tak.

- Dobrze. To jest właśnie tak, jak ci się podoba, prawda? Coś w twoim tyłku, coś w twojej cipce. Wszystko czego potrzebujesz to coś w swoich ustach.

Ucieszyłem się, gdy dostrzegłem fioletowy wibrator. Dochodziliśmy tak szybko. Zadrżałem.

- Jasna cholera, Lexie. Dalej - wysunąłem palce z jej ciała, po czym chwyciłem jej biodra. Wiedziała, co się święci. Ustawiła swoje ciało w takiej słodkie pozycji. Spojrzała na mnie przez ramię i wyszeptała moje imię. Dlaczego myślę, że miałem nad nią władze? Byłem jej.

Nadziałem ją powoli. Ściany jej cipki od razu przywitały mojego kutasa i zaczęły go ssać. Jak zahipnotyzowany oglądałem to, jak jej narząd był wilgotny.

- Ty... przytul mnie teraz tak mocno - wyszeptałem, a mój głos był napięty.

Zazwyczaj nie odczuwałem emocjonalnie tego, co robiłem z Lexie, ale tym razem było inaczej. Odczułem dokładnie to, co jej ciało zrobiło dla mnie. Co moje ciało zrobiło dla niej.

Kiedy spojrzałem w górę, zauważyłem jak obserwuje mnie przez półotwarte oczy z drżącym uśmiechem.

- Hej - mruknąłem. Za dużo mojej zbereźnej gadki. Lexie uśmiechnęła się, a mój mózg stopniał.

Milczeliśmy, gdy tempo podnosiło się. Lexie rozchyliła swoje nogi, wypinając mi tyłek. Jej instynkt był idealny. Zrobiła dokładnie to, co miała zrobić.

Zacząłem czuć, że niedługo dojdę.

Nawet kiedy nadchodził punk kulminacyjny, Lexie nadal milczała. Myślę, że oboje chcieliśmy słyszeć jak nasza ciała dyszą. Nie wstydziliśmy się naszej przyjemności. Byliśmy idealnymi partnerami.

Lexie nie wytrzymała. Jej kobiecość zacisnęła się i eksplodowała.

- Dojdź we mnie - szepnęła. - O Boże...

Powiedziałem jej, że dochodzę. Powiedziałem jej, żeby doszła na moim kutasie. Prawie jej powiedziałem, że ją kocham.

Seks jest najbardziej piekielną rzeczą.

Lexie Catalano

Justin zaczął płakać po tym, jak uprawialiśmy seks w moim pokoju.

To był dzień, w którym wszystko działo się jako pierwsze.

Facet daje kwiaty mojej mamie. Facet płacze przede mną po naszym seksie.

Zawsze myślałam, że gdy facet płacze po seksie, zawsze będę postrzegać go jak tosty z mlekiem. Nie jestem bez serca.

Tak było zanim poznałam Justina. Obraz Justina płaczącego i zarazem ukrywającego swoje łzy, był najsmutniejszym, a zarazem najsłodszym obrazem jaki widziałam od dłuższego czasu. Poważnie. Czułam jakbym sama miała się rozpłakać.

- Kurwa, przepraszam - mruknął.

- Hej, chodź tutaj.

Kolejny pierwszy raz:  czułam się jakoś dziwnie podczas pocieszania kogoś. Nigdy nie robiłam czegoś takiego. Z Justinem poszło mi naturalnie. Podeszłam do niego i zamknęłam go w uścisku. Pocierałam jego plecy, w tym samym czasie bawiąc się jego włosami.

- To był po prostu bardzo intensywny orgazm - wymamrotał.

Po prostu bardzo intensywny orgazm? Justin nie szlochał, ale widziałam łzy spływające po jego policzku. To nie były szczęśliwe łzy. Były one smutne, a on sam wyglądał na wstrząśniętego.

Skąd pochodził ten smutek?

- Justin, wpuść mnie - powiedziałam. - Daj mi poznać trochę bardziej twoje życie.

Gdy skończyłam mówić, spojrzał na mnie, a jego oczy były czerwone. Uśmiechnął się i przejechał po swoich włosach.

- Robię to - powiedział. - Zrobię to.

Wyszliśmy z mojej piwnicy tak, aby nikt nas nie zauważył.

Ściągnęłam z siebie swoje bikini, zakładając na siebie długi top.

Spacerowaliśmy po okolicy mojego domu, aż nastała noc. Justin złapał moją dłoń.

Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że coś go dręczyło.

W każdym bądź razie nie chciałam pokazywać z nim żadnych uczuć publicznie. Na pewno nie na oczach mojej mamy, taty czy Abby. Justin złożył na moich ustach tęskny pocałunek.

Leżeliśmy razem w hamaku i rozmawialiśmy trochę. Powiedziałam mu jak bardzo jego biblioteka mi zaimponowała. Rozmawialiśmy o niektórych autorach. Oboje lubiliśmy Frost, Chandler, Kerouac, a na koniec Justin zacytował mi poemat z "The Fire of Drift-wood."

- To jeden z moich ulubionych - powiedział.

Recytował mi wiersze z uczuciem, uśmiechając się przy tym.

- To jest piękne - oznajmiłam. - I smutne. Lubisz smutne rzeczy?

Przejechałam swoją dłonią wzdłuż dekoltu jego bluzki. W końcu rozluźnił się, a jego oddech stał się umiarkowany. Przejechałam palcami po swoich włosach i spojrzał w niebo.

- Myślę, że tak. Przynajmniej wydaje mi się, że smutne rzeczy są dla mnie najprawdziwsze.

- Najprawdziwsze? Szczęście nie jest prawdziwe?

- To prawda - uśmiechnął się. - Ale smutek jest prawdziwszy. Jakkolwiek życie się toczy, to smutne, bo kiedyś się skończy.

- Ale życie byłoby piekłem, jeśli trwałoby wiecznie.

- Lub niebem - mruknął.

Przejechałam swoimi palcami po jego boku. Wyczułam kilka żeber. Boże, on był cały w mięśniach, a jego skóra była napięta. Obserwowałam go podczas obiadu i otwarcie muszę przyznać, że był najbardziej apetyczną rzeczą przy stole.

Chciałam go nakarmić. Chciałam go pocieszać i się o niego troszczyć.

Nie chciałam go także opuszczać, ale dzisiaj było to nieuniknione. Prawdopodobnie miał jutro pracę, a ja nie chciałam go od niej odciągać.

- Justin, znasz faksowy numer do biura Claudii Wing?

- Właściwie to tak - odpowiedział. - Dam ci go zanim pójdę.

Zanim pójdę. Westchnęłam.

- Zaczynają się fajerwerki - powiedziałam. Dzięki Bogu. Skłamałabym mówiąc, że nie myślałam o Justinie. - Lepiej chodźmy na taras.

- Tak - jego głos był stanowczy.

To była gorąca noc, a mama rozpaliła ogień w mini ognisku, przy którym się zgromadziliśmy. Justin przysunął swoje krzesło bliżej mojego, przez co był śmiesznie blisko mnie. Widziałam po nim, że nie podobał mu się ten układ i zdecydowanie wolałby mnie na swoich kolanach.

Spojrzał na swój telefon. Musiałam szturchnąć go kilkukrotnie, aby zwrócił swoją uwagę na największe fajerwerki na niebie.

Kiedy wszystko dobiegło końca, podnieśliśmy się. Uścisnął mojego tatę. Przytulił moją mamę. Chad był już na dole i grał i będzie to robił prawdopodobnie do drugiej w nocy.

Odprowadziłam Justina do jego samochodu.

Mogę tam wsiąść i wrócić z nim do niego. Ale czy on tego chce? Dla mnie dzisiejszy dzień był magiczny, dla niego mógł być to dzień jak każdy inny. Być może nie może się już doczekać, kiedy zostanie sam. Był dla mnie zagadką. Im bardziej się dla mnie otwierał, tym samym się bardziej zamykał.

- Wiem, że nie mogę dzisiejszej nocy cię porwać - powiedział. - Chciałabyś wpaść?

- W mgnieniu oka, Justin, ale...

- Wiem. Życie.

- Tak - miałam dłonie na jego biodrach. - W sumie jutro jest piątek.

- Będę mógł cię zobaczyć?

- Oczywiście. Nie ma nikogo innego, kogo tak chciałabym zobaczyć. I to nie jest tak, że nie mam żadnych znajomych.

- A co z przyjacielem ze szkoły średniej?

- Evan? - roześmiałam się. - On się nie liczy. On marzy jedynie o tym, aby dostać się do moich majtek.

Przez chwilę spojrzenie Justina przypominało spojrzenie mordercy. Przełknął ślinę, a ja próbowałam go przytulić. Jego ciało było nieugięte.

- Hej, hej - powiedziałam. - Jesteś moim jedynym przyjacielem tutaj. Jesteś także moim jedynym kochankiem.

Kochankiem, kurwa. To słowo brzmiało tak dziwnie. Ale kim ja i Justin faktycznie byliśmy? Chodzimy na randki czy się po prostu pieprzymy?

- Kochanek - mruknął.

W końcu przytulił mnie i pocałował. Jego ciało zdradziło, że nie chciał się ze mną żegnać. Jęknął cicho w moje usta, a jego dłonie wędrowały po mojej skórze. Boże, on pragnął mnie ponownie. Chciałam go ponownie. Chciałam go tak bardzo, aż byłabym zmęczona.

Przysunęłam się do niego i chwyciłam jego tyłek.

Pociągnął mnie za ucho.

 - Jeśli sprawisz, że będę twardy - warknął. - Będziesz musiała sobie z tym poradzić.

- Tak, proszę pana - zaczęłam szarpać jego szorty.

Śmialiśmy się, po czym odsunęliśmy od siebie.

- Jutro - powiedział. Wysłał mi smsem numer faksowy Claudii, a następnie wsiadł do swojego samochodu i odjechał zaskakująco wolno. Patrzyłam jak jego tylne światła znikają a rogiem.

Zaczęłam rozumieć jego niechęć do żegnania się.

Zmieniłam trochę swoje CV i przesłałam je fasem do biura Claudii. Przeprosiłam ją także za pierwsze spotkanie i wyraziłam entuzjazm na współpracę z nią.

Gdy pisałam przez godzinę swoje CV, moje myśli sprowadzały się do Justina. Gdy tylko wysłałam faks, odczułam jego nieobecność. To mnie aż bolało. Dlaczego to się dzieje?

Może widywałam go zbyt często.

Może mi nadal było go za mało.

Krążyłam po domu. Czułam go wszędzie. To było piękne. Sprawił, że nawet moja kuchnia wydawała się być piękna. Sprawił, że moje podwórko promieniało. Nawet ulepszył pokój gier. Teraz te wszystkie pokoje były ciemne i samotne.

Sprawdziłam swojego maila leżąc w łóżku. Byłam zaskoczona, gdy zobaczyłam kolejną część historii od Justina, która została wysłała jakieś pięć minut temu. Sprawdziłam godzinę. Była 24:50. Był nocnym markiem. Uśmiechnęłam się.

Szczerze mówiąc, w ciągu ostatnich dwóch dni całkiem zapomniałam o naszej historii. Nagle nie mogłam się doczekać, aż przeczytam o spotkaniu Cala z Laną podczas jej kąpieli. Moje oczy ilustrowały tekst.

Och, to było dobre.

Moje ciało rozgrzało się, gdy to czytałam.

Cal przyglądał się nagiemu ciału Lany, nie kryjąc swojego zainteresowania.

- Nie był dżentelmenem - Justin napisał. - I cieszył się, wiedząc to.

Cal był obojętny na otoczenie. Był tylko człowiekiem.

Rozebrał się i również zbliżył się do ciemnej rzeki. On był jak demon, a ona była jak nieśmiertelna.

Cal chodził po świecie w skórze innego człowieka.

Mógł mieć Lanę, ale nie mógł jej zatrzymać. Nie mógł jej kochać.

Wyjął mydło z jej rąk. Zaczął myć jej ciało.

Cholera, gorące.

Napisałam do Justina.

Niezły post, dzięki.

Odpowiedział natychmiast.

Pisałam go tęskniąc za tobą. Robię to także teraz. Dobranoc, mały ptaszku.

Justin leżał w łóżku i tęsknił za mną. Ja leżałam w swoim i także a nim tęskniłam. Okej, byliśmy na tej samej łodzi. Okej, tylko dokąd ta łódź zmierza?

***

Moja komórka obudziła mnie o 07:15. 

Po omacku wyszukałam swoich okularów i odebrałam połączenie, choć nie znałam numeru.

-  H.. - kaszlnęłam. Cholera, mój poranny głos. - Przepraszam, halo?

- Cześć Lexie. Tu Claudia Wing. Imponujące CV. Justin nie wspomniał mi o niektórych rzeczach. Bardzo ładne. Potrzebuję cię tutaj dzisiaj.

Claudia Szalona Wing potrzebowała mnie dzisiaj. Oniemiałam po raz drugi.

- Brzmi świetnie - powiedziałam. - Jestem podekscytowana, aby to zacząć. Będę tam w przeciągu godziny. 

- Idealnie.

Klik.

W ciągu godziny. W ciągu czterdziestu pięciu minut. Może powinnam trochę wyluzować.

Wzięłam prysznic i ogoliłam się w zaledwie piętnaście minut. Więcej czasu zajął mi mój strój. Chciałam wyglądać profesjonalnie, a zarazem chciałam czuć się wygodnie. Założyłam rajstopy w kolorze cielistym, szarą, ołówkową spódnicę, białą bluzkę i czarne pończochy. 

Zmusiłam się, aby nie myśleć o Justinie. Myślenie o nim wprawiało mnie w świat marzeń.

Dotarłam do Granite Wing Agency o 7:55. Nieźle.

Budynek był pusty. Po dłuższej wędrówce, trafiłam do gabinetu Claudii. Drzwi były otwarte, a ona siedziała przy biurku, przeglądając pliki papierów i marszcząc brwi. Nie spojrzała, gdy zapukałam.

- Nie do końca w ciągu godziny, ale wystarczająco blisko. 

Nie do końca w ciągu godziny? Spojrzałam na zegarek, a moje paliczki paliły się. Okej, przecież z dziesięć minut szukałam jej biura. Na serio?

Przypomniałam sobie słowa Justina. U niej nie ma żartów i marginesu błędów. Nie żartował. Kurwa, teraz nie ma czasu na myślenie u Justinie i jego chytrym uśmieszku. 

- Jesteś tam? - spytała, nie unosząc głowy znad swoich papierów. - Mam kilka dokumentów dla ciebie. Nie znajdziesz tu żadnych błędów. To sfinalizowane dokumenty dotyczące praw elektronicznych dla jednego z naszych autorów. Poczuj się w swoim zawodzie, znajdziesz na biurku rękopisy. Przeczytaj je i napisz swoje wrażenia. Powiadom mnie potem o tym. 

Minęło pięć minut, zanim odezwała się ponownie.

Czułam się onieśmielona (ale nie pozwoliłam, aby ukazywała to moja twarz). Ona prawdopodobnie chciała sprawdzić czy się boję, czy też nie. Słuchałam jej instrukcji, robiąc notatki. 

Cóż, napisałam do Justina.

Pracuję dla rekina. Przerwa na obiad o 13. Widzimy się?

Wtedy się zaczęło.



***

CZYTASZ=KOMENTUJESZ